19
sty
11

Potęga marketingu

Hmm. Gdybym przeprowadził sondę uliczną zadając pytanie:  “Czy jest pani/pan podatny na reklamę”, z pewnością zdecydowana większość osób odpowiedziałaby przecząco. Panuje bowiem powszechne przekonanie, iż wszyscy są już tak obeznani z reklamami i innymi formami promocji towaru, że to już po prostu nie działa. Pewnie, myśl, że jest się odpornym na chwyty marketingowe, że jest się świadomym tych wszystkich zagrywek i metod jest przyjemna. Cóż – prawda jest niestety nieco inna. My wszyscy, podczas każdej wizyty w okolicznym większym sklepie dajemy się omamiać na dziesiątki wymyślnych sposobów. Nawet jeżeli zdajemy sobie z tego sprawę, prawdopodobnie i tak przy kasie staniemy z wózkiem wypełnionym wieloma rzeczami, o których nawet nie myśleliśmy wchodząc do sklepu. Powiedziałem z wózkiem, gdyż coraz więcej dużych sklepów rezygnuje z wystawiania tych małych, wygodnych koszyków. Choć nie zawsze, gdzieś widziałem kosze wielkości połowy wózka. A wszystko po to, aby wziąwszy taki wielki kosz, czy jeszcze większy wózek i wrzuciwszy do niego batonika, nasz mózg odczuł swego rodzaju niedosyt, co podświadomie wpływa na naszą chęć do ładowania go kolejnymi produktami. Podobne sztuczki wykorzystuje się przy odchudzaniu. Wiedzieliście, że nakładając tą samą ilość jedzenia na niewielki talerzyk oraz na duży talerz, bardziej się nasycimy korzystając z mniejszego? Tak samo jest w tym przypadku – wydaje się nieprawdopodobne, że pusty koszyk skłania nas do sięgania po kolejne produkty, ale to potwierdzony syndrom. Warto zwrócić też uwagę na wystrój sklepu. Jak mieliśmy się okazję niedawno przekonać, w niektórych hipermarketach, choinki stały już pod koniec listopada. Podobnie się ma sprawa w przypadku innych okazji – Wielkanoc, oferta wakacyjna (w maju), czy wielki bilbord “Witaj szkoło!” (choć w tym ostatnim przypadku, entuzjazm do robienia zakupów tyczy się tylko niektórych i mowa tu o rodzicach, którzy chętnie zaopatrzą swoje pociechy w komplet zeszytów i przyborów szkolnych w połowie sierpnia). Hipermarkety zgrabnie wpływają na nasze emocje i odczucia, nie tylko w tak oczywisty sposób jak wystrój.  Zwróciliście kiedyś uwagę na muzykę która leci w sklepie? Nie, raczej nie są to ostatnie hity Lady Gagi.  Sprawa jest dużo bardziej zawiła i skomplikowana, ma nawet swoją fachową nazwę. Mowa o tzw. audiomarketingu i jako że niegodny jestem o nim opowiadać, pozwolę sobie zacytować fachowców. “Audiomarketing to zarządzanie przestrzenią dźwiękową w punktach sprzedaży lub w punktach obsługi klienta. Spółka ….. powstała po to, żeby poprzez odpowiednie działania muzyczne w sferze przestrzeni dźwiękowej budować pozytywne relacje pomiędzy naszym Klientem a osobami, które odwiedzają jego punkty sprzedaży”. Odpowiednia muzyka w sklepie pełni kilka funkcji. Chodzi przede wszystkim o wprawienie klienta w dobry nastrój, obudzenie w nim odpowiednich doznań i wywołanie pewnych emocji. Podświadomie zostajemy zachęceni do pozostania w obrębie sklepu jak najdłużej, a co za tym idzie, robienia większej ilości zakupów. Coraz częściej także, w sklepach rozpylane są odpowiednie zapachy, które mają na celu również poprawienie naszego samopoczucia. W zależności od miejsca, eksperci od aromamarketingu aplikują zapachy sosny, wanilii, mięty, cynamonu, czy choćby drzewa cedrowego.  W zależności od aromatu, relaksują, pobudzają, zwiększają apetyt lub koncentrację. Kolejną ciekawą rzeczą, którą możemy zaobserwować w hipermarketach, jest bardzo częsta zmiana rozstawienia działów i półek. Przypadek? Chęć znalezienia idealnej kompozycji? Nie tym razem, częsta zmiana układu sklepu sprawia, że jesteśmy zagubieni i nie znamy drogi do produktów, które chcemy odnaleźć. W efekcie krążąc po sklepie zahaczamy o kilkanaście innych działów, biorąc przy okazji “potrzebne” nam rzeczy. Interesujące jest też umiejscowienie konkretnych produktów na hali sklepowej. Pomijając oczywisty fakt, że te najpopularniejsze i najbardziej potrzebne (pieczywo, napoje, mięsa, nabiał) są na samym jego końcu, ważne jest też samo położenie na półce.  Najlepszym miejscem jest rząd na wysokości naszych oczu, tam trafiają głównie najdroższe produkty i te, których sklep chce sprzedać jak najwięcej. Na wyższe i niższe rzędy trafiają zazwyczaj produkty tańsze, tak, aby istniało wysokie prawdopodobieństwo, że sięgniemy po ten o większej cenie. Wyjątkiem są działy z zabawkami, gdzie najdroższe i najlepsze produkty, trafiają dość nisko, tak aby znaleźć się w polu widzenia młodszych klientów hipermarketu. A jak dziecko się na coś uprze, to nie ma przebacz… Spotkaliście się kiedyś z koszami na środku hali, często z przemieszanym, nieuporządkowanym towarem? To również dość popularna zagrywka. Klienci mają bowiem wrażenie, że trafiają na jakieś resztki serii, liczą na okazję, jakiś bardzo przeceniony produkt. Niestety, zazwyczaj są to jedynie pozory i kupujemy towar po normalnej cenie będąc przekonanym, że był to rewelacyjny zakup. Na koniec, kiedy podjeżdżamy już z wózkiem pełnym towarów do kasy (których zawsze jest za mało), czekają na nas produkty, które chętnie wrzucamy do koszyka, strojąc w dziesięciominutowej kolejce. Chwilę później jesteśmy już poza hipermarketem, a sklep liczy zyski z kolejnego podatnego na sztuczki klienta.

~SimonStorm


4 Odpowiedzi do “Potęga marketingu”


  1. 1 ojć.
    20 Styczeń 2011 o 09:56

    Babciu to jest zajebiste! A w wakacje, będę czołować półki sklepowe!

    Ty i tak wiesz, że dobrze piszesz i, że mi się to podoba. ;>

  2. 2 Majrjaani
    5 Marzec 2011 o 19:57

    Bardzo dobry artykuł. Sama prawda i na temat.Gratuluję weny;) Życzę wielu takich dobrych artykułów na rozmaite tematy;)

  3. 3 misiek1889
    6 Marzec 2011 o 11:57

    Bardzo odbry artykul :) mam nadzieje oczywiscie ze wybieraasz sie na dziennikarstwo :)Wszystko elegancko opisane jest jak marketerzy manipuluja ludzmi :) jak dobre produkty ustawiaja na wysokosci naszego wzroku i jak dziala na nas pusty koszyk. :) pozdrawiam zycze powodzenia na drodze do dziennikarstwa :)

  4. 23 Marzec 2011 o 03:14

    Dlatego, prócz wiedzy, trzeba wyrobić u siebie odruch antyreklamowy. Gardzić reklamami. Wtedy się uda.
    Ja idę do sklepu, kupuję to, co chciałem i nic więcej. A telewizji nie oglądam, więc z reklamami mam dużo mniej styczności.
    Poza tym sam siedzę w marketingu, więc to mnie ,,szczepi” ^^


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.